219

Uwiłam to gniazdko

i przystosowałam do użytku zgodnie z wymogami BHP

postawilam rośliny

starłam kurze

i wyprasowałam pościel dla gości

(w płóciennym woreczku suszona lawenda)

 

Szorstkie grzbiety książek

piętrzą się na półce ustawione według prestiżu

i jakości literatury

polskie niemieckie angielske

 

Pościeliłam łóżko i teraz leżę bezładnie

patrząc to za okno

to na cały mój inwentaż

detalicznie wykreowany tylko po to

aby ci zainponować

 

Sprawdziłam horoskop

ale bez przekonania

(no przecież)

wiem że noce spędzasz w  niemoich pokojach

218

Właściwie kto by się spodziewał

że tak owocnie wykwitnie mi tu życie

a ja będę wzorem sukcesu

niesławnych dzwudziestopięcolatków na arenie między narodowej

(plotką rozpuszczanej drogą telefoniczną / to jest pantoflową)

 

Z zewnątrz trochę wsiąkam

od środka trochę kulę się i nakrywam głowę kocem

zwijam się jak ręcznik dla gości

i chowam w szafie aby pokazać się tylko z pięknej strony

gdy będę witana chlebem i solą

 

217

Jakie to typowe:

Zakiwałam się,

Zatoczyłam.

Zakryłam usta dłonią

(Bez)wstydnie i zaakceptowałam twoją obecność.

Biernie brnęłam dalej w twoje historie

I mowę ciała w całej w wspaniałości.

Tak, jesteś inteligentny.

Tak, jesteś przystojny.

Gdzieś tam zakulałeś w mojej głupocie / brzydocie i odsunąłeś to cielsko i rozum pusty na bok.

Nic nie szkodzi.

Ja wiem, że znow się niedługo odezwiesz.

214

wziąłeś pogryzłeś i

przerzułeś trochę niedbale

zachrzęściłam ci w zębach

jęknęłam i uległam bo jak każdy wie ze mną nie jest łatwo

 

wyrzułam się i straciłam smak

albo na kminek trafiłeś czy inną lukrecję

wyplułeś i niby zatarłeś butem

że kochasz i w porządku

 

ze mną wszystko ok

sito już dawno wisiało nad zlewem i czekało

aż odcedzę

nitki emocji od zimnej reakcji

 

żal mi tylko tych 30 euro które dałam ci na bilet.

213

Bolą mnie oczy. Nie od soczewek.

Boję się dorastania. I tak czuję gdzieś w kościach, że to kwestia paru miesięcy, kiedy zostanę zupełnie sama i czas będzie zaczynać na nowo. Na samą myśl chce mi się płakać.

-Czytam starą siebie-

to takie smutne, że już nie pamiętam momentu, kiedy zostawiłam wyobraźnię dla rozumu, i to lekko wadliwego.

jestem mniej niż pospolita.

212

Zagryzłam zęby i przełknęłam ślinę
drgnęłam powieką
i zamknęłam puszkę

tłucze mi się po
głowie/kościach/mięśniach/ścięgnach/chrząstkach
ocieka obwarzankiem
dygocze wczorajszym
spaghetti

Stanęłam przed tobą
ubrana w burkę
hidżab
sari i jarmułkę

nie mam nic do ukrycia

z różańcem na szyi
nieszczerze
wiem
że przegrałam

i spadłam nisko w rankingu

jak tak duży człowiek
może się czuć tak mały

miałam tu stać jak
laleczka
jak zabawka
rozkoszna

niestety moje
nadgarstki nie przejdą
przez
uszko od igły

210

Jestem taka nieorganiczna,

taka niekolska.

Taka miejska niedostępna i niepożądana.

Czy to martwy czy zamarznięty

ja tylko jedna niekolska

mieszczańska.

Smutne są budynki ratusze i kamienice

bez lasów pól łąk i stawów

nie chcę już tu

chcę tylko aprobaty świętego Rocha.

208

I czemu wciąż karam się tą samotnością
Tą karmą niezwróconą
I grzebie wgłąb
To co już zasypałam
Boże…
Ulecz mnie z tej beznadziejności

Chcę wyrwać się i już nie wrócić
Ale trzyma mnie
Szarpie
Szturcha
Łaskocze
Szczypie
I drapie

Muszę zrezygnować,
Nie mam nic w zastaw.

Proszę, weźcie i już nie wracajcie.
Nic nie chcę chcieć
Nic nie chcę zabierać
Chcę i biorę
Głupia kurwa